Marzenie

Kamil  (12 lat) - zdjecie
Imię dziecka:
Kamil
Wiek:
17
Województwo:
małopolskie

Wyjazd na mecz FC Barcelony FANTAZJA SPEŁNIONA

17-letni Kamil z Bartucic w województwie małopolskim, cierpiący na rdzeniowy zanik mięśni i 13-letni Kacper z Pucka zmagający się z mukowiscydozą przeżyli wielką przygodę swojego życia – dzięki Fundacji Dziecięca Fantazja i jej sponsorom zostało zrealizowane ich marzenie obejrzeli na żywo mecz ukochanej drużyny FC Barcelona na jej własnym stadionie. Wyjazd odbył się w dniach 14-18 maja 2011.

Podróż ta pełna była nowych doświadczeń. Kacper po raz pierwszy raz w życiu leciał samolotem, Kamil pierwszy raz widział morze i jechał pociągiem. Obaj chłopcy po raz pierwszy odwiedzili słoneczną Hiszpanię. Główną atrakcją wyjazdu było obejrzenie na żywo meczu FC Barcelona z Deportivo 15 maja na jednym z największych piłkarskich stadionów Europy - Camp Nou. Pomimo, że FC Barcelona nie wygrała i mecz zakończył się wynikiem 0:0, mecz był bardzo pasjonujący. Już samo poczucie atmosfery na stadionie było emocjonującym przeżyciem. Chłopcy oprócz stadionu zwiedzili także muzeum FC Barcelona. Oprócz tego zobaczyli centrum Barcelony, bazylikę Sagrada Familia, odwiedzili miejską plażę Barcelonetę, poznali także La Ramblę i Plaza Catalunya. Podczas wyjazdu chłopcom towarzyszyły mamy i koordynatorka z fundacji - Karolina. Podczas kolacji pożegnalnej chłopcy stwierdzili zgodnie, że był to najpiękniejszym czas w ich życiu. I nie zamieniliby tego na nic innego.

Dzień pierwszy – spotkanie w Warszawie i lot do Barcelony 

Zbiórka generalna odbyła się w sobotę 14 maja 2011. Najpierw do Warszawy przyleciał z Krakowa Kamil, a następnie dołączył do nas Kacper z Gdańska. Na lotnisko czekała na nich koordynatorka z Fundacji-Karolina. Chłopcy pierwszy raz lecieli samolotem - już sam spacer po lotnisku był dla nich bardzo emocjonujący, a jak wzbiliśmy się w powietrze widok chmur od razu sprawił, że Kamil i Kacper byli zachwyceni. Wszyscy byli poruszeni uprzejmością i pomocą, jaką obdarzyli nas pracownicy linii lotniczej LOT

Kiedy lądowaliśmy w Barcelonie przywitała nas burza, co jeszcze zwiększyło emocje.  Wszyscy odetchnęliśmy z ulgą, kiedy znaleźliśmy się w suchym i ciepłym hotelu. Dzięki uprzejmości hotelu IBIS na preferencyjnych warunkach udało nam się zatrzymać w hotelu tej samej sieci, tuż przy samej plaży. Obsługa i atmosfera w hotelu była przemiła. Po powitalnej kolacji poszliśmy spać z nadzieją, że kolejny dzień będzie słoneczny,  czekał nas przecież wielki mecz!

Dzień drugi – Mecz FC Barcelona – Deportivo na stadionie Camp Nou

Tego dnia obudziło na bezchmurne niebo i słońce. To był wspaniały początek dnia, a wieczorem czekał nas wymarzony mecz. Ponieważ nasz hotel był położony przy plaży, zaraz po pysznym wspólnym śniadaniu wybraliśmy się na spacer brzegiem morza. Najbardziej podekscytowany był Kamil, który pierwszy raz widział morze.  Po krótkim spacerze udaliśmy się zwiedzić okolice i poszliśmy na mszę do pobliskiego kościoła, między innymi podziękować za szczęśliwy lot i pomodlić się o zwycięstwo naszej ukochanej drużyny. W drodze powrotnej do hotelu zatrzymaliśmy się w pizzerii, aby posilić się przed czekającym nas emocjonującym wydarzeniem. Po odpoczynku w hotelu ruszyliśmy w stronę Camp Nou.

Chłopcy po raz pierwszy w życiu jechali metrem! Na początku podchodzili do niego dość nieufnie, ale wkrótce bardzo im się spodobało. W czasie drogi wszyscy rozmawialiśmy tylko o jednym, o zbliżającym się meczu. Stadion, pomimo, że należy do największych w Europie posiada tylko kilkanaście miejsc na niepełnosprawnych i dwa wejścia przystosowane do wózków, dlatego mieliśmy małe problemy ze znalezieniem wejścia przystosowanego dla niepełnosprawnych, ale po kilku próbach weszliśmy wreszcie na trybuny. Chłopcy byli w siódmym niebie, kiedy na murawę wbiegli zawodnicy Barcy.

Mecz był bardzo emocjonujący i chłopcy nie mogli uwierzyć, że ich marzenie naprawdę się spełnia, że oto siedzą na trybunach stadionu Camp Nou w Barcelonie i oglądają mecz ukochanej drużyny! Pomimo, że Barca nie strzeliła ani jednego gola i obie drużyny zremisowały to emocji nie brakowało. Samo poczucie atmosfery na słynnym stadionie było już dla chłopców spełnieniem marzeń. W drodze powrotnej do hotelu Chłopcy dumnie nosili swój szalik z logo FCB. To był dzień pełen pozytywnych emocji.

Dzień trzeci – zwiedzanie muzeum FC Barcelona

Gwoździem programu tego dnia było zwiedzanie muzeum FC Barcelony. Rano obudziło nas piękne słońce i tuż po pysznym hiszpańskim śniadaniu  wsiedliśmy do metra i ruszyliśmy do muzeum FC Barcelony. Najpierw weszliśmy na stadion i mogliśmy go zobaczyć z góry. Wszyscy byli zachwyceni. Następnie weszliśmy do muzeum. Na początku chłopcy podziwiali puchary z zeszłego sezonu. To bardzo podobało się Kacprowi. Następnie weszliśmy do sali z aktywnymi ekranami dotykowymi przedstawiającymi historię klubu FCB.

Mimo tłumów Kamil podjechał wózkiem sprawdzić jak to działa. Kolejna sala to wrażenia słuchowe - oglądanie meczu na ekranie, a w słuchawkach komentarze i owacje kibiców – to również wywołało ogromne emocje. Następna sala to zmieniające się zdjęcia zawodników i trenerów Barcelony.

Kolejne pomieszczenie chyba podobało się chłopcom najbardziej - był to film pokazujący najważniejsze wzruszające chwile w historii klubu pokazywany na kilku wielkich ekranach przy ładnej muzyce. Było to bardzo wzruszające i chłopcy spędzili w tej sali wiele czasu. Potem nastąpił ulubiony przez podopiecznych fundacji punkt programu, czyli wizyta w sklepie z pamiątkami. Kacper i Kamil dostali od fundacji koszulkę FCB, którą sami wybrali i zdjęcia  z ulubionymi zawodnikami Barcy. Sami też zrobili trochę zakupów. Zdecydowanie było co oglądać.

Po powrocie do hotelu i pysznej kolacji wybraliśmy się ponownie na spacer przy plaży i kontemplowaliśmy piękny widok zachodzącego słońca, a głównym tematem rozmów była niedawna wizyta w muzeum ukochanej drużyny.

Dzień czwarty – zwiedzanie Barcelony i wizyta w Oceanarium

Tego dnia znów od rana świeciło dla nas piękne słońce. Chcieliśmy wykorzystać ten dzień na poznanie tego pięknego miasta i odrobinę relaksu po wszystkich sportowych emocjach. Najpierw wybraliśmy się na Plaza Catalunya - centralny plac w Barcelonie - serce miasta. Wszystkich zachwyciła  architektura i egzotyczna roślinność. Na placu Catalonya wsiedliśmy do autobusu, który zawiózł nas  do L'Aquarium de Barcelona - jednego z największych oceanariów Europy. Po drodze mieliśmy okazję podziwiać uroki miasta.

Oceanarium znajduje się nad samym morzem, a dokładniej mówiąc w porcie Vell. Dlatego przed dotarciem do niego udaliśmy się na krótki spacer po porcie, który również dla chłopców był bardzo ciekawy.

Oceanarium jest olbrzymim kompleksem złożonym z 20 tematycznych basenów i wielkiego oceanarium, rozciągającego się na 80 metrów w przezroczystym tunelu, gdzie można zobaczyć ponad 4000 ryb i dużych rekinów - okazów fauny i flory Morza Śródziemnego. Kamil był zachwycony tym, jak natura potrafi dobrać barwy i kształty, jak jest zaskakująca. Największe wrażenie na chłopcach wywarł szklany tunel pod wielkim akwarium, w którym spacerując mogli podziwiać ogromne rekiny, płaszczki i inne zachwycające ryby, przepływające tuż obok nich.

Następnie wybraliśmy się do kiosków z pamiątkami z Barcelony, a potem do autobusu, który zawiózł nas pod znaną Barcelońską katedrę Sagrada de Famila. Wszystkich zachwyciła jej wspaniała architektura.

W okolicy Sagrady znaleźliśmy uroczą restaurację i zjedliśmy w niej obiad. W drodze powrotnej ruszyliśmy autobusem w stronę najbardziej znanych budowli Gaudiego - Casa Batllo i Casa Mila. Nie wysiadaliśmy już z autobusu, gdyż chłopcy byli bardzo zmęczeni. Kamil normalnie w domu wytrzymuje na wózku około 2 godzin. Podczas podróży marzeń czasami 8 godzin, co więcej to on mobilizował naszą grupę i zabraniał narzekać na zmęczenie, gdyż chciał zobaczyć jak najwięcej.

Dzień piąty – przylot do Warszawy i zwiedzanie stolicy

Zjedliśmy nasze ostatnie śniadanie w hotelu IBIS, spakowaliśmy się i poszliśmy na pożegnalny spacer nad morze. Wszystkim żal było odjeżdżać... Po południu na lotnisko zabrał nas zaprzyjaźniony z nami taksówkarz Rafael, a w Warszawie wylądowaliśmy o godzinie 18.30.  Stamtąd wyruszyliśmy do hotelu Etap, który ugościł naszych marzycieli. Na Kamila czekała jeszcze jedna niespodzianka. Pod hotelem czekał na niego jego starszy brat Darek, który od niedawna zamieszkuje w Warszawie. Uściskom i okrzykom radości podczas spotkania  nie było końca. Wieczorem pojechaliśmy na uroczystą pożegnalną kolację do warszawskiej hiszpańskiej restauracji Casa to tu, która ugościła naszych marzycieli wspaniałą kolacją. Delektując się posiłkiem wspominaliśmy najpiękniejsze chwile naszej podróży, a chłopcy nie kryli faktu, że spełnienie ich najskrytszych marzeń było dla nich najpiękniejszym czasem w życiu.

Dodatkowo w drodze powrotnej do hotelu taksówkarz zabrał nas na małą wycieczkę i mogliśmy podziwiać Stolicę nocą. Dla chłopców było to bardzo miłe zakończenie podróży, gdyż jeszcze nigdy nie widzieli Warszawy.

Dzień szósty – powrót do domu

Po pysznym śniadaniu w hotelu Etap wybraliśmy się lotnisko. Przemiły personel pokładowy LOT-u zaprosił chłopców z mamami do klasy biznes. W tak komfortowych warunkach chłopcy z odrobiną nostalgii, ale i radości, że wkrótce spotkają się z rodziną podzielą się z nimi nowymi doświadczeniami, wracali do domu.

Kamil i Kacper na spełnienie swojego marzenia czekali bardzo długo. Firma Avnet w całości ufundowała wyjazd dla Kacpra, natomiast Kamil pojechał do Barcelony dzięki firmom: Starlink, Ursa, Centrali Systemowej OBI Sp. z o.o oraz Mecenasowi Fundacji, Towarzystwu Ubezpieczeń – HDI Asekuracja.

Dzięki tym wszystkim firmom podróż marzeń Kacpra i Kamila była możliwa, pomogły nam też osoby prywatne oraz przyjaciele fundacji: Polskie Linie Lotnicze LOT ufundowały bilety dla marzycieli, ich mam i pracownika fundacji, warszawski Hotel Etap ugościł Kamila i Kacpra i ich rodziny, restauracja hiszpańska Casa to tu zaprosiła wszystkich na uroczystą kolację, a dyrektor hotelu IBIS Stare Miasto użyczył własnych kontaktów i wynegocjował dla nas fantastyczne rabaty w Barcelonie. Znaleźliśmy także wielu przyjaciół w samej Barcelonie, którzy sprawili, że Kamil i Kacper przeżyli najpiękniejsze chwile w życiu. Jesteśmy wzruszeni pomocą, której nam udzielono i chcielibyśmy serdecznie podziękować wszystkim tym, bez których marzenie chłopców nie mogłoby się spełnić.

Dzień dobry. Mam na imię Kamil. Jestem jednym z tych szczęśliwców, który - dzięki Fundacji Dziecięca Fantazja i Państwa firmie - mógł wyjechać do Barcelony. W ramach wdzięczności, chciałbym przynajmniej opisać wrażenia z tej niezwykłej podróży. Niestety - tego opisać się nie da. Przeżyłem wiele niezapomnianych chwil, zwiedziłem wiele pięknych miejsc, poznałem wielu wspaniałych ludzi. Gdyby nie Państwa firma - prawdopodobnie nigdy nie doświadczyłbym takiej przygody. Nie będę się rozpisywał dalej, żeby nie marnować Państwa czasu, dlatego w prostych, żołnierskich słowach - DZIĘKUJĘ Z CAŁEGO SERCA - chcę wyrazić swoją dozgonną wdzięczność. Gdyby każde niepełnosprawne dziecko mogło przeżyć coś podobnego, to te straszne choroby, naprawdę nie byłyby takie straszne. Jeszcze raz - dziękuję.

W imieniu Kacpra i Kamila oraz ich rodzin - dziękujemy z całego serca!

Galeria

  • 11
  • 032.JPG
  • 110.JPG
  • 125.JPG
  • 131.JPG
  • 430.JPG
  • 444.JPG