Marzenie

Zd 001
Imię dziecka:
Paulina
Wiek:
18
Województwo:
podlaskie

Zakupy w Galerii Białej FANTAZJA SPEŁNIONA

Paulina z Ciechanowca ma 16 lat i od kilku lat walczy z nowotworem tkanki miękkiej. Marzyła o zakupach w Galerii Białej w Białymstoku. Jej marzenie spełniło się dzięki Pani Agnieszce, osobie o wielkim sercu, która nie tylko ufundowała prezenty, ale również osobiście spełniła marzenie Pauliny.

W sobotę 9 marca około 9:30 przyjechałam po Paulinę i jej mamę do Ciechanowca. To jakieś 100 km od Białegostoku, który był celem naszej wyprawy. Za oknem pola, na polach śnieg, ale w sercu jakby cieplej :) Na początku było cicho i nieśmiało. W końcu niewielka przestrzeń i 3 osoby, które widzą się po raz pierwszy. Potrzeba było czasu i chęci aby przełamać pierwsze lody. Połączył nas facebook i horrory, czyli dwa tematy, przy których szybko znalazłyśmy płaszczyznę porozumienia:)

Białymstoku byłyśmy przed południem. Pod galerią pojawił się pierwszy błysk w oczach. Choć emocje dało się odczuć od rana, dotąd były ujarzmione. Od czego by tu zacząć.. Najlepiej od francuskich rogalików i sklepów dla młodzieży.. Omijamy Solar, Zarę i inne znane mi marki i kierujemy się do NewYorkera, Orsaya i House'a, w których moja noga dotąd nie postała :) Ach ta młodość! Nasze zakupy nie wyglądały jak ujęcia z "Seksu w wielkim mieście". Wybory były rozważne, konsultowane z mamą, przemyślane. Fajnie było patrzeć jak taka młoda kobietka dobiera kolory, ocenia fasony, stoi w kolejce do przymierzalni..

Po szaleństwach zakupowych (bilans to 2 pary spodni, kilka bluzek, sweterek i skarpetki :) ), nadszedł czas na krótki odpoczynek przy kawie i herbacie. To był dobry moment na wspólne zdjęcie i podsumowanie dotychczasowych zakupów. Za nami "odhaczone" wszystkie sklepy i stoiska, czyli dwie intensywne godziny spacerowania między sklepowymi półkami. Wtedy pojawiło się rozważanie co dalej.. Zakupy za nami, ale powrót o tak wczesnej porze pozostawiłby u mnie niedosyt. Dlatego sięgnęłam po komórkę, sprawdziłam repertuar w Heliosie i o 14:00 we trzy siedziałyśmy w kinowych fotelach na "Last minute", polskiej komedii pełnej niedomówień i nieprzewidzianych sytuacji. I pojawiła się radość. I śmiech. I luz, na który tak czekałam!

Kino opuściłyśmy wesołe i z poczuciem dobrze spędzonego dnia. Podróż powrotna do Ciechanowca to czas przeżywania i "trawienia" tego, co się zdarzyło. Kilometry upływały w ciszy, ale błysk w oku pozostał :)

Pani Agnieszce Domoń, która przyczyniła się do spełnienia marzenia Pauliny zapewniając opłacenie zakupów, biletów do kina, przejazd w obie strony i wspaniałą opiekę nad Pauliną i jej mamą z całego serca dziękujemy!

Galeria

  • 0000002
  • 0000003
  • 0000004
  • IMG 0172